Pomysł na biznes:

Historia powstania stawów hodowlanych

Branża:
  • Rolnictwo

artcile

Podejmij wyzwanie

Życzenie złotej rybki

Jan prowadzi swoją hodowlę ryb w jednym z najbardziej malowniczych miejsc województwa warmińsko-mazurskiego. Nie narzeka na brak chętnych do odwiedzin: woda,  czyste powietrze i lasy, w których aż roi się od grzybów tylko zachęcają do przyjazdu. 

icon

Dla kogo?

  • Dla rolników, którzy chcieliby zmienić profil działalności
  • Dla osób będących właścicielami dużych obszarów ziemi, którą mogą przeznaczyć na stawy rybne (opcjonalnie)
  • Dla pasjonatów wędkarstwa
  • Dla absolwentów kierunków rolniczych i pokrewnych
icon

Zanim zaczniesz

  • Poszukaj w swojej okolicy, w internecie, grup lub for internetowych dotyczących wędkarstwa – poznasz swoją potencjalną grupę docelową
  • Zdobądź jak najwięcej informacji o rybach, które zamierzasz hodować. Np. karp dobrze znosi ciepłą wodę, pstrąg potrzebuje zimnego strumienia i specjalnych warunków hodowli (w tym żywienia)
  • Zbadaj wodę, zarówno w sensie jakości fizykochemicznej, jak i temperatur - określone gatunki ryb lepiej się czują w wodzie ciepłej i słodkiej, inne potrzebują zimnego strumienia
  • Sprawdź wymagane zezwolenia potrzebne, by rozpocząć prowadzenie hodowli ryb
  • Sprawdź lokalne plany zagospodarowania przestrzennego, a jeśli ich nie ma – porozmawiaj w swojej gminie o swoim pomyśle i ewentualnych przeciwskazaniach. Jeśli np. gmina zaplanowała za 10 lat budowę drogi na Twojej działce – nie otrzymasz zezwolenia na stawy rybne
artcile

Liczy się pomysł

Jak wykorzystać dary natury i historii

Gospodarstwo Jana zajęło drugie miejsce w Warmińsko-Mazurskim w konkursie na najlepsze łowisko, organizowanym przez marszałka województwa, w jury zasiadali sami wędkarze. Jego stawy cieszą się ogromnym zainteresowaniem, zarówno turystów jak i okolicznych sklepów, które zaopatrują się u niego w świeże ryby. Jak to jest z zyskiem w takim biznesie? Na rybach da się zarobić?

icon

Jak powstał pomysł na ten biznes?

Pomysłem na hodowlę ryb Jana zaraził jego teść, który od zawsze o tym marzył. Posiadał na własność kilka hektarów gruntów, a po zmianach ustrojowych i upadku pobliskiego PGR’u (Państwowe Gospodarstwo Rolne) zaczęli dzierżawić, a następnie odkupować coraz więcej gruntów od Agencji Nieruchomości Rolnych, która dysponowała gruntami PGR. Z czasem Jan poświęcał coraz więcej uwagi hodowli widząc, że hobbystyczne dotąd zajęcie stało się „przypadkiem” jego prawdziwą pasją! Obecnie Jan ma w sumie 50 ha ziemi, z czego połowa to stawy.

Staw, w którym Jan hoduje swoje ryby, zbudowali po 1920 roku rosyjscy niewolnicy, wedle pomysłu  Kapsy, przedwojennego właściciela pobliskich Tuczek. Kapsa miał 500 ha łąk i musiał znaleźć sposób na ich nawodnienie. Wymyślił więc sobie kanał i zgodnie z tym co mówią plotki, opłaciło mu się to, bo podobno zbierał potem po trzy pokosy siana. 

Sytuacja zmieniła się po zakończeniu wojny - grunty podzielono na działeczki i oddano chłopom, a Ci zamiast wykorzystać ich potencjał, zniszczyli je wykopując torf. Sytuacja zmieniła się po raz kolejny, gdy w okolicy powstał PGR, który na nowo zaczął kopać stawy i wykorzystywał ten kanał do przepływu wody. Za czasów PGR było na tym obszarze aż 50 ha stawów.

artcile

Wiedza kluczem do sukcesu!

Biznes we krwi

Rodzina Jana od pokoleń związana była z rolnictwem, mieli gospodarstwo rolne, na którym wszyscy bardzo ciężko pracowali, co niestety nie przekładało się na duży zarobek. Jak większość młodych chłopców ze wsi, Jan chciał się wyrwać i odciąć od tego, co znał. Ukończył więc technikum budowlane i założył firmę budowlaną - sądził, że dzięki temu już nigdy nie będzie pracował w rolnictwie. jednak historia zatoczyła koło, Jan się zakochał, poznał swoich teściów i okazało się, że „agro” jest mu pisane - nowa pasja przerodziła się w świetnie prosperujący biznes... w branży rolniczej!

icon

Warto wiedzieć

Historia hodowli karpia na świecie sięga VI w. p. n. e, pierwsze znaleziska archeologiczne w Polsce związane z hodowlą ryb w stawach pochodzą z XII w. Wiedza na temat gospodarki stawowej była gromadzona od wielu stuleci i część z informacji praktycznych stosowanych jest do dzisiaj.

W Polsce w 2000 roku odnotowano produkcję karpia na poziomie 22 tysięcy ton na 62 000 ha. Karp jest produkowany przede wszystkim jako ryba konsumpcyjna. Niestety sprzedaż tego gatunku ryb jest sezonowa, dotyczy tylko okresu od września do grudnia. Kilka lat temu rozpoczęto dodatkowo dystrybucję filetów, ryb wędzonych i produktów przetworzonych z mięsa karpia.

źródło: Rynek Rolny, 

http://www.rynek-rolny.pl/artykul/hodowla-karpia-w-stawie-cenne-porady.html [dostęp: 20.12.2017]

Jego teść od zawsze marzył, by mieć dużo ziemi i hodować ryby, i tym właśnie marzeniem zaraził swojego zięcia. Najpierw zainwestował w kilka hektarów i zauważył, że pod lasem jest zagłębienie, wskazujące na pozostałość po stawach – jak się okazało, faktycznie w tym miejscu były PGR miał ponad 50ha stawów! Zaplanował więc, że woda znów tamtędy popłynie a oni zajmą się hodowlą ryb. Teść był urzędnikiem w gminie, więc łatwiej było mu o zdobycie wszystkich potrzebnych uprawnień, by zrealizować swoje marzenia. Wykarczowali krzaki, oczyścili dno i zmodyfikowali bieg pobliskiego strumyka tak, aby zasilił staw. 

icon

Warto wiedzieć

Pamiętaj, że właścicielem wszystkich naturalnych, płynących zbiorników wodnych w Polsce (rzeki, jeziora, strumyki, źródła, itp.) jest państwo. Jeśli więc zamierzasz wybudować staw przepływowy (staw z wodą stojącą to tzw. sadzawka), musisz uzyskać pozwolenie wodnoprawne, które wydaje starosta Twojego powiatu.

Jeśli tego nie zrobisz, może dojść do kuriozalnej sytuacji, w której zbudujesz staw na swojej prywatnej ziemi, a jego użytkownikiem może zostać zupełnie obca osoba (która złoży wniosek o użytkowanie Twojego stawu). Warto zapoznać się z prawem wodnym na samym początku takiej inwestycji!

Źródło: Wspólczesna.pl http://www.wspolczesna.pl/archiwum/art/5881550,marzysz-o-wlasnym-stawie-jego-zalozenie-nie-jest-trudne,id,t.html [dostęp: 20.12.2017]

artcile

Bez tego ani rusz

Od pasji do biznesu

Początkowo traktowali stawy i hodowlę jako hobby, bo utrzymywali się z czego innego. Jan postanowił wraz z żoną osiedlić się tam na stałe i zająć biznesem rybnym na poważnie, gdy teść był już w podeszłym wieku i nie mógł poradzić sobie ze wszystkimi obowiązkami, wynikającymi z utrzymania stawów i przepisał wszystkie grunty na Jana i jego żonę.

Jan obecnie jest właścicielem 50 ha ziemi, z czego połowa to stawy. Gruntów ornych w jego areale jest bardzo mało - tylko 2 ha, więc nie opłaca się tym terenem zajmować i w niego inwestować, chociażby przez zakup maszyn rolniczych – wynajmuje go innemu rolnikowi, podczas gdy sam zajmuje się wyłącznie agroturystyką związaną z hodowlą ryb w 13 stawach. 

icon

Warto wiedzieć

Co w stawie piszczy? W biznesie szukaj argumentów do ważnych decyzji

Gdy Jan z rodziną podjął decyzję o pełnym zaangażowaniu się w hodowlę ryb, przeczytał wiele książek o rybach i ich hodowli – o gatunkach, ich wymaganiach względem wody oraz technologiach wspomagających hodowlę. Przeprowadził też profesjonalne badania swoich stawów, by mieć pewność jakie gatunki ryb może hodować. Skonsultował je także z Instytutem Rybactwa i okazało się, że w swoich stawach ma tzw. zimną strugę – ciąg wodny, którego temperatura nawet w lecie nie przekracza 18 stopni, co stwarza świetne warunki np. do hodowli pstrąga. 

Pstrąg jest jednak kosztowną w hodowli rybą, która wymaga dużych inwestycji – wylęgarnie, baseny, urządzenia do napowietrzania i filtry mogą kosztować nawet setki tysięcy złotych. Początkowo Jan próbował organizować jego hodowlę w budżetowy sposób, jednak szybko doszedł do wniosku, że musi zainwestować by jego hodowla była opłacalna. To była mądra decyzja, obecnie rocznie wytwarza nawet 50 ton pstrąga.

Warto mieć na uwadze, że Jan szeroko współpracuje z Uniwersytetem Warmińsko – Mazurskim, który mocno zainteresował się jego hodowlą gdy ta przekroczyła areał 18 hektarów. W tej współpracy wygrane są obydwie strony – Jan udostępnia swoje stawy do badań naukowych i praktyk studenckich dla Uniwersytetu, a w zamian dostaje bardzo wartościowe dane w postaci ich wyników, jest także zapraszany na kursy i seminaria organizowane przez UWM. Jan ukończył na tym Uniwersytecie specjalny kursy dla farmerów, dzięki czemu jeszcze bardziej podniósł swoje kompetencje w zakresie hodowli ryb.

icon

Wiedza to potęga

Znajomość technologii popłaca – Jan obecnie osiąga ok. 20kg pstrąga na metr sześcienny wody ale wie, że w Danii funkcjonuje technologia wprowadzania do wody czystego tlenu, która podnosi ten wskaźnik nawet do 100 kg na m3. Dlatego zamierza pozyskać dofinansowanie z UE i wybudować linię technologiczną do wprowadzania czystego tlenu w swoich łowiskach.

artcile

A to ciekawe…

„Naturalni złodzieje” ryb

Hodowla ryb, mimo stereotypowego spojrzenia, nie jest spokojnym biznesem. Codziennie Jan musi mierzyć się z drapieżnikami, które żywią się rybami z jego stawu; z norkami, kormoranami, czaplami, czy orłami bielikami. Wydawać, by się mogło, że to standardowa sytuacja w przyrodzie, jednak biznes hodowli ryb widzi to nieco inaczej. W związku z tym, że wokół stawów jest tak wiele gatunków zwierząt, ekolodzy założyli w pobliżu Naturę 2000, co ogranicza rozwój biznesu.

Dodatkowym problemem są kormorany, których w Polsce jest bardzo liczna populacja. Ptaki te zjadają 50 dag ryby dziennie, a to, z punktu widzenia hodowcy, bardzo dużo. Są tak liczne, że paradoksalnie to one są zagrożeniem dla ryb w jeziorach, a im samym nie grozi wyginięcie. Jan nie może z tym nic zrobić, bowiem są one objęte programem NATURA2000. Takie restrykcje ekologiczne sprawiają, że realny zysk z hodowli może być mniejszy, a to dla przedsiębiorcy najgorszy scenariusz. W gospodarstwie rybnym, jak w każdym innym biznesie, są rachunki i raty do spłacenia, a straty spowodowane działalnością ptactwa i innych zwierząt objętych ochroną nie są łatwe do oszacowania i uwzględnienia w biznesplanie czy budżecie gospodarstwa.

Sporym problemem mogą być kłusownicy, którzy kradną ryby zarówno w dzień, jak i w nocy i bardzo  wytaczają Janowi procesy sądowe o znieważenie, gdy ten w nerwach powie zbyt głośno, co o nich myśli. Niekiedy są wręcz wyposażeni w noktowizory, by w nocy odpowiednio wcześniej dostrzec Jana patrolującego swoje stawy i w porę uciec. Jan stara się więc dostarczać policji złapanych kłusowników wraz z niezbędnymi dowodami złodziejstwa – taka praktyka ma dużo sensu, bowiem dzięki temu okoliczni amatorzy cudzej własności wiedzą, że kradzież ryb na stawach należących do Jana wiąże się z dużym ryzykiem poniesienia konsekwencji. 

Niepowtarzalny smak z natury

O smaku ryby decyduje woda, w której ryba rośnie i żyje - musi być przede wszystkim czysta. Woda zasilająca stawy Jana płynie między łąkami, nie zbiera więc żadnych ścieków przemysłowych ani nawozów z pól uprawnych, dzięki czemu ryby w jego stawach uchodzą za najlepsze w okolicy. Zaopatrują się u niego nie tylko wędkarze, sprzedaje ryby do okolicznych restauracji, sklepów i hoteli. W zeszłym roku Jan ugościł ponad 4 tys. ludzi na swoich łowiskach, czasem w ciągu jednego dnia było nawet 150 osób. Turyści przyjeżdżają całymi rodzinami, by korzystać z uroków przyrody i zjeść samodzielnie złowioną, świeżutką rybę, która dorastała w naturalnym środowisku, bez dodatku hormonów czy pasz modyfikowanych genetycznie.

Ci, którzy raz spróbowali takiej ryby, zawsze wracają ponownie. Jan oprócz stawów prowadzi także agroturystykę – wynajmuje pokoje gościom szukającym dłuższego wypoczynku lub tym, którzy zgodnie z wędkarską normą -  po ryby wychodzą przed świtem.

Ubogie jeziora sprzyjają hodowcom

Z drugiej strony, turystom-wędkarzom szukającym odpoczynku podczas wędkowania nie pozostaje nic innego, jak korzystać z takich gospodarstw jak łowiska Jana - polskie jeziora są puste, ryb jest coraz mniej ze względu na aktywność naturalnych drapieżników oraz coraz większego zanieczyszczenia rzek i jezior. Ostatnie dane wskazują, że średnio w polskich jeziorach występuje ok. 4 kg ryb na hektar wody, podczas gdy w stawach Jana jest ich znacznie więcej, nawet do 1200 kg na hektar, dzięki czemu nawet rozpoczynający swoją przygodę z wędkarstwem mają bardzo duża szasnę na szybkie złowienie dorodnych okazów.

W gospodarstwie Jana wędkarze kupują samodzielnie złowione ryby. Ceny są ustalone tak, by były dla nich atrakcyjne - zawsze są nieco tańsze od tych, które można spotkać w sklepie. Niektórych przypadkach wędkarze nie muszą kupować wszystkich odłowionych ryb – można je wpuścić z powrotem do stawu. Inaczej jednak sytuacja wygląda w przypadku drapieżników, np. pstrąga. Taka ryba połyka haczyk znacznie głębiej i trudno jest go wydobyć bez poważnych ran w ciele ryby, a oprócz tego ma wysoki próg adaptacji tlenowej i najczęściej nie wytrzymuje dłuższego wyjęcia z wody gdyż w jego ciele zachodzą nieodwracalne zmiany i wędkarz musi go zakupić. 

Świąteczna gorączka

Hodowla ryb jest biznesem mocno sezonowym - największe zyski w tej branży odnotowuje się w sezonie zimowym. Przed Świętami Bożego Narodzenia gospodarstwo Jana sprzedaje ok. 40 proc. wszystkich ryb. To czas, w którym powiedzenie „wszystkie ręce na pokład” nabiera szczególnego znaczenia – do pracy bierze się cała rodzina, zjeżdżają się znajomi, zatrudniani są dodatkowi pracownicy.

Hodowla Jana opiera się przede wszystkim na 2 gatunkach ryb – karpiach oraz pstrągach, czyli dokładnie tych, które w okresie świątecznym są najbardziej pożądane. Powoduje to naturalny wzrost  w gospodarstwie, zarówno pod względem ilości potrzebnych rąk do pracy, jak również dochodów.

Mimo, że Jan mógłby opierać się tylko na okresie świątecznym oraz handlu rybami, nie zamyka stawów dla zwykłych wędkarzy – dają mu poza sezonem dodatkowy przychód zarówno w sensie sprzedaży ryb, jak również agroturystyki – wynajem pokoi jest tak popularny, że Jan zamierza wkrótce rozbudować znacząco swój obiekt.

Dlaczego ryby są takie zdrowe?

Ryby są bogatym źródłem łatwo przyswajalnego białka - większość zawiera go tyle samo co czerwone mięso, ale jednocześnie ryby posiadają mniej tłuszczu i cholesterolu. Dzięki temu ryby należą do produktów niskokalorycznych i mogą być polecane osobom z nadwagą lub chorobami układu sercowo-naczyniowego. 

Pamiętajmy, że nawet tłuste ryby nie są szkodliwe dla naszego zdrowia – są to wartościowe kwasy tłuszczowe omega3, które są wskazane w profilaktyce oraz leczeniu wielu chorób. Odpowiadają m.in. za niższą krzepliwość krwi, naczynia krwionośne wolniej się kurczą i redukują się stany zapalne. 

W środowiskach naukowych popularne są opinie, że kwasy omega3 zawarte w tłuszczy rybnym mogą chronić przed powstawaniem nowotworów, przede wszystkim raka piersi. W gatunkach ryb zamieszkujących morza i oceany znajdziemy również duże ilości jodu, pierwiastka koniecznego do produkcji hormonów tarczycy, które mają kluczowe znaczenie w procesach przemiany materii. 

Zawierają dużo fosforu, magnezu, wapnia i potasu. Kwasy omega-3 perfekcyjnie regulują gospodarkę lipidową krwi, zmniejszając stężenie trójglicerydów i „złego” cholesterolu LDL. Przeciwdziałają więc procesom miażdżycowym, ograniczając ryzyko zawału serca i udarów mózgu.

icon

Warto wiedzieć

Jakie jest średnie spożycie ryb?

  • Polacy zjadają średnio rocznie ok. 13 kg ryb na osobę, 
  • w Japonii ten wskaźnik wynosi 120 kg.,
  • przeciętny Chińczyk zjada ok. 40 kg, 
  • Portugalczyk zjada 60 kg,
  • Norweg 50 kg, 
  • statystyczny Europejczyk ok. 23 kg.

Źródło: Wiadomości Handlowe https://www.wiadomoscihandlowe.pl/artykuly/spozycie-ryb-w-polsce-to-12-13-kg-rocznie-na-osobe,7864 [dostęp: 20.12.2017]

Plany na rozwój

Jan słusznie widzi dwie podstawowe możliwości rozwoju swojego gospodarstwa. Po pierwsze, chce inwestować w bazę agroturystyczną, by pomieścić więcej gości szukających dłuższego wypoczynku podczas wędkowania.

Po wtóre, chce sprzedawać więcej ryb, więc musi posiadać więcej ryb. A do tego prowadzą dwie drogi: 

– albo pobuduje nowe stawy, 

- albo zwiększy wydajność już istniejących. 

Jak łatwo się domyśleć, lepsze wykorzystanie istniejącego areału stawów będzie znacznie tańszym rozwiązaniem, bowiem nowe stawy są drogie w budowie, a formalności związane z ich budową wymagają bardzo dużego wysiłku organizacyjnego, a niekiedy może okazać się to w ogóle niemożliwe jeśli planowany grunt leży w obszarze działania Natura2000. Jan chciałby również podnieść poziom ekologii w swoim gospodarstwie, m.in. poprzez instalację do recyrkulacji zużytej wody.

Dotacje z funduszy europejskich dla rybactwa ruszyły stosunkowo niedawno, a i tak zostały niedoszacowane – w pierwszym naborze przeznaczono 150 mln złotych dla właścicieli stawów na rozwój, podczas gdy złożone wnioski opiewały na ponad 400 mln – Jan ze swoim gospodarstwem nie załapał się na dofinansowanie, co jednak go nie zraziło i zamierza występować o dotacje ponownie w ramach kolejnych programów UE.



Czytaj bezpłatnie ten i pozostałe pomysły na biznes po rejestracji

Darmowy dostęp i logowanie do jestemSzefem.pl

Rejestrując się w serwisie jestemSzefem.pl otrzymasz bezpłatny i nieograniczony w czasie dostęp do:

  • opisów pomysłów na mały własny biznes, które odniosły sukces
  • analiz otoczenia prawnego tych małych biznesów
  • testów sprawdzających Twoją gotowości do założenia małego biznesu
  • banku wiedzy
  • wsparcia na każdym etapie zakładania i prowadzenia firmy

Marzysz o własnej firmie? Zrób z nami pierwszy krok!

Konto jest bezpłatne, jego założenie zajmuje 1 minutę. Działamy w 100% jako organizacja non-profit (jesteśmy organizacją pożytku publicznego), nie przekazujemy nikomu Twoich danych, nie publikujemy reklam.

Włącz się w jestemSzefem.pl i zrealizuj swoje marzenia o własnej firmie!

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając z niej akceptujesz naszą Politykę Cookies i wyrażasz zgodę na używanie plików cookies dla celów reklamy naszych usług, badania rynku oraz Twoich zachowań i preferencji z przeznaczeniem wyników tych badań na potrzeby polepszenia jakości naszych usług,według aktualnych ustawień swojej przeglądarki. Poznaj szczegóły i możliwości ustawień w plików cookies. Więcej >> 

Zamknięcie tego komunikatu oznacza zgodę na ich zapisywanie na Twoim komputerze.

Akceptuję / Wyrażam zgodę